- Mo ż
emy si ę po żegnać z nasz ą dotychczasow ą lini ą obrony - mrukn ął Nawara. Tycho pochyli ł si ę w jego stron ę , podczas gdy Pash podchodzi ł do stanowiska świadków i sk ładał przysi ę gę . - Co masz na my śli? - Maj ą mnóstwo dowodów poszlakowych, by wykaza ć , ż e zabi łeś Corrana. Nawet Emtrey zdo łałby przekona ć trybuna ł z ło żony z roboto żerców, ż e faktycznie mog łeś to zrobi ć . Móg łbym zasia ć wą tpliwo ści w g łowach s ę dziów, wykazuj ą c, jak wiele innych osób mia ło powód i okazj ę, ale trybuna ł b ędzie bardzo surowy. -Nawara zmru ży ł ró żo- we oczy. - Mia łem nadziej ę , że na pocz ą tek b ę dę musia ł rozprawi ć si ę z zarzutem zdra- dy, bo to s łabszy zarzut, ale niestety b ę dziemy musieli najpierw zaj ąć si ę czym ś innym. Tycho u śmiechn ął się . - Wyci ągniesz mnie z tego.