- Nawet przez
chwil ę? Mimo ż e pa ń skie rozkazy obejmowa ły środki ostro żno ści, które mia ły uniemo ż liwi ć zdrajcy w waszych szeregach przekazanie informacji ź ró- d łom imperialnym? - To normalne w przypadku tajnej misji. - Ale musia ł pan chyba zastanawia ć si ę , czy naprawd ę jest w śród was zdrajca, prawda? - Nie. - Nie? - Ettyk unios ła głow ę. - Jest pan przyjacielem kapitana Celchu? Pash zawahał si ę. - Jestem w jego eskadrze. Znamy si ę . Wiem, czego dokona ł. Uratował mi ż ycie. - Wi ę c uważ a pan, ż e jest pan mu co ś winien? - Powiedzia łem, ż e uratował mi ż ycie. - I nie chce pan zeznawa ć przeciw niemu? - Nie chcę. - Odpowied ź by ła pewna i zdecydowana. - Nawiasem mówi ą c, stawi ł si ę pan na rozpraw ę tylko dlatego, ż e wysłałam panu oficjalne wezwanie, zgadza si ę ? - Tak.