- A teraz,
poruczniku, chcia łabym, by przypomnia ł pan sobie, kiedy zobaczy ł pan kapitana Celchu znowu, ju ż po meldunku o jego śmierci. - Trzy tygodnie temu. Pojawi ł si ę , ratuj ą c nas przed szturmowcami, którzy omal nas nie zabili. - Czy jego obecno ść kaza ła panu zmieni ć zdanie o tym, co powiedzia ł porucznik Horn? - Nie, raczej nie. - Nie? - Ettyk spojrza ła na niego ostro. - Powiedziano panu, że kapitan Celchu zgin ął, a jednak zobaczy ł go pan ponownie żywego. Dowiedzia ł si ę pan, ż e istotnie by ł on na Coruscant w tym czasie, gdy Horn twierdzi ł, ż e go widzia ł. Czy to nie wystarczy- ło, by zacz ął si ę pan zastanawia ć nad tym, co w łaściwie Horn zobaczy ł? - Byli śmy wtedy bardzo zaj ęci. Sytuacja by ła desperacka. Nie my śla łem o rze- czach, o których nie musia łem my śleć .